Ojciec - programista w pracy

Ostatnio na blogu cisza, tym bardziej zastanawiająca, że pojawiła się krótko po opublikowaniu artykułu na temat istotności publikowania regularnie, by generować największy ruch. Jakże to tak? Hipokryzja? Wypadek? Nic z tych rzeczy, już wyjaśniam.

Choroba zawodowa programisty – brak czasu.

Kto z Was programuje ten wie, że dobrzy programiści pracy mają więcej niż są w stanie przerobić. Tak jest i ze mną na codzień. Pogodzenie pracy zawodowej z przynajmniej jednym projektem prywatnym i życiem osobistym nigdy nie jest łatwe, u mnie natomiast do ogarnięcia dochodziły studia oraz od niedawna najbardziej angażujący czasowo element życia – dziecko.

Urodziła mi się córeczka, zupełnie zdrowa i radosna, jednak skutecznie utrudniająca wstawanie do pracy. W związku z tym postanowiliśmy z żoną totalnie przeorganizować nasze życie.

Powodów tej decyzji było kilka, niemniej oszczędność czasu to powód najważniejszy.

Jako perfekcjonista ds. oszczędności czasu od stycznia przerzuciłem się na pracę wyłącznie zdalną, aby łyknąć kilka chwil na sen :D. Okazało się, że dojazd do biura zajmował mi dziennie niemal dwie godziny, o które teraz nagle wydłużył się mój dzień.

Praca zdalna sprawiła, że mam dodatkowe godziny, z którymi mogę zrobić co chcę, lecz nic w życiu nie jest za darmo – i tutaj, z korzyściami przyszły dodatkowe utrudnienia i obowiązki.

Praca Zdalna – lepiej czy gorzej?

Praca zdalna nie jest dla każdego. Wymaga sporej samodyscypliny, ale także odpowiednich warunków, szczególnie gdy niezbędne jest duże skupienie przez cały dzień. Wiele osób, szczególnie w miastach nie może sobie na to pozwolić posiadając mieszkania bez osobnych pomieszczeń do pracy lub odpowiedniego wygłuszenia.

Jako mistrz karate mogę śmiało stwierdzić, że samodyscyplina nie jest jedną z moich wad, a i na warunki nie mogę narzekać. Gdy kupowaliśmy mieszkanie, osobne pomieszczenie na gabinet było jednym z głównych kryteriów wyboru. Mam więc pomieszczenie zamykane na klucz, ze wszystkim czego trzeba, by móc się skupić na pracy. Jest także odpowiednio wygłuszone.

Mam też znacznie lepsze krzesło, niż w biurze, i cały sprzęt dostosowany do swoich potrzeb, czego poza domem nie mógłbym osiągnąć. Śpię więcej, mam też czas na rozwój firmy i prywatnych projektów. Moja żona także nie musi wychodzić do biura, więc przerwy śniadaniowe spędzamy razem, a gdy z córką coś się dzieje, zawsze jestem na miejscu, by np. pojechać do szpitala.

Z mojego punktu widzenia praca zdalna to więc raj, niemniej aby czuć się tak dobrze, musiałem dobrze przygotować miejsce i środowisko pracy.

Wymagało to pewnej inwestycji finansowej i zmiany planu dnia, lecz czy było warto? O taaak.

Dzień z życia ojca programisty, a raczej ojca – programisty.

Postanowiłem podzielić się z Wami tym, jak obecnie wygląda mój zwyczajny dzień pracy. Być może zainspiruje to Ciebie do przeorganizowania własnego życia, a być może będziesz mieć po prostu trochę frajdy w czytaniu ;).

5:30 Pobudka.

Tak naprawdę budzę się wcześniej. Z jakiegoś powodu kosy uznały, że nasz dach to najlepsze miejsce na budowę gniazd, więc między 4:00 a 5:00 zaczyna się koncert. Zazwyczaj mnie to budzi i jakoś ciężko cieszyć się z nadejścia wiosny, gdy wiesz, że dzwonek budzika nieuchronnie się zbliża.

Wieczorem kładziemy się spać zazwyczaj dość wcześnie, ale młoda budzi nas co 2 godziny na jedzenie… potem ćwierkające poranki i generalnie ciężko zmusić się do wstawania o regularnej porze.

Śpiewanie ptaszków nie jest jednak zbyt długie. Milkną akurat parę minut przed budzikiem, bym mógł zapaść w objęcia Morfeusza tylko po to, by zostać z nich ponownie brutalnie wypędzony przez bezlitosny dźwięk budzika. Wstaję – zazwyczaj, bo czasem zdarza mi się wyłączyć budzik i zasnąć ponownie, ale wtedy nie jest za ciekawie :D.

Także wstaję i po śniadaniu zaczynam pracę około 6:00.

6:00 – 10:00 Efektywna praca.

Pierwsze cztery godziny pracy przed komputerem zwykle mijają bardzo szybko. W międzyczasie moja cudowna żona wstaje, ogarnia siebie i malucha, karmi ze dwa razy i przygotowuje śniadanie (dla mnie drugie – lub lunch). Wtedy robię sobie przerwę, jemy razem i w tym czasie zazwyczaj dopiero posilam się dobrą kawą na „rozpoczęcie dnia” :).

10:30 – 12:15 Efektywna praca.

Plan zakłada 30 minut przerwy, ale czasem jest to trochę dłużej. W każdym razie w okolicach 12:00 staram się kończyć z regularnym programowaniem, czyli dla zewnętrznych klientów.

12:30 – 14:00/14:30

Po krótkiej przerwie przełączam się na pracę związaną z firmą. Blogowanie/Driggl/Szkolenia/Sprawy organizacyjne i papierkowe – na zmianę z wyjściem z młodą na spacer. Później obiad z żoną i popołudnia spędzamy hm… dowolnie ;D

Nie ukrywam jednak, że ten tryb jest od niedawna. 3/4 etatu zamiast pełnego, brak dojazdów do pracy i pokończone projekty sprawiają, że mam wolne popołudnia i weekendy po raz pierwszy od… nie pamiętam kiedy. Chyba po raz pierwszy od 2011 roku, kiedy przeniosłem się do miasta.

Jedyne, z czym mamy z żoną oboje problem, to regularny ruch. Raz w tygodniu jeździmy na basen, lecz wcześniej często jeździłem do biura rowerem i dość mocno mi tego brakuje.

Powrót do regularnego sportu to następny cel w moim życiu 😉

No dobra, ale dlaczego mnie nie było?

Piszę o zmianie trybu pracy, o tym, że mam teraz więcej czasu itp. Jak to ma niby tłumaczyć ciszę na blogu?

Otóż chodzi o to, że decyzja o pracy zdalnej padła, ponieważ nie wyrabiałem – właśnie czasowo. Miałem do ogarnięcia tak wiele rzeczy, że nie byłem w stanie zakończyć wszystkich projektów i zobowiązań, które na siebie wziąłem. I urodziła się mała „Punia”, która pochłaniała wszelkie rezerwy czasowe jak gąbka. Przejście na pracę zdalną pomogło mi sfinalizować część projektów i ustabilizować życie prywatne, jednak aby to osiągnąć zdecydowałem się na przerwę na blogu.

Blog ten nie jest jeszcze duży i w chwili obecnej nie generuje praktycznie żadnego przychodu, dlatego poszedł na pierwszy ogień gdy trzeba było wybrać, z czego zrezygnować na jakiś czas.

Ale teraz, gdy zamknąłem dwa duże projekty ciągnące się za mną jak „Moda na Sukces” publicznie ogłaszam, że będę pisał częściej, więcej i fajniejsze rzeczy.

Oto część projektów, które ciągnęły się za mną od jakiegoś czasu, a które udało mi się nareszcie sfinalizować:

Szkolenie Rails API

Kurs Ruby on Rails API na Udemy!

Udało mi się skończyć mój pierwszy kurs na Udemy! Całkowicie po angielsku.

Jest to praktyczny przewodnik jak stworzyć API w Ruby on Rails, z którym można się łączyć z dowolnej aplikacji. Jeśli uczysz się Rubiego lub masz już doświadczenie w RoR, ale chciałbyś poznać, jak tworzyć API, ten kurs może Ci się spodobać.

Dla czytelników bloga przygotowałem promocję: 50% zniżki!

Driggl – Web Page Builder!

Driggl - narzędzia wspomagające biznes w internecie

Driggl to projekt który ma ułatwić prowadzenie biznesu w sieci. Jako web developer tworzę aplikacje internetowe dla firm od dawna, Driggl to kolejny krok – kompleksowe usługi dla osób, które chcą oszczędzić swój cenny czas!

Misją Driggl jest pozwolić klientom zajmować się zarabianiem pieniędzy, podczas gdy ich witryny naprawdę będą działać i robić swoje zadanie.

Te dwa projekty To kamień milowy w rozwoju mojej firmy.

I więcej czasu na bloga.

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij go! 😉

Strzałka w lewo

Znasz znajomych bloggerów? Kogoś, kto prowadzi działalność w internecie? Pomóż mi dzielić się tą wiedzą także z nimi :).

Udostępnij ten artykuł na facebooku, to tylko jedno kliknięcie.

Artykuły to tylko moje spojrzenie na dany temat, lecz najbardziej wartościową wiedzę czerpie się z różnych źródeł. Dlatego proszę, podziel się ze mną i innymi czytelnikami swoim spojrzeniem na pracę zdalną w komentarzach, na wszystkie odpowiadam :).

Dzięki!

Podsumowanie
Dzień z życia ojca programisty
Tytuł artykułu
Dzień z życia ojca programisty
Opis
Pracujesz zdalnie? Jesteś programistą? Masz dzieci? To nie lada wyzwanie, oto jak sobie z tym radzę ja. I dlaczego mnie nie było...
Autor
Opublikowane przez
Wilgosz.pl - Produktywnie w internecie
Logo
Sekrety Produktywności

Sekrety Produktywności

DARMOWE szkolenie mailingowe! 10 porad jak zwiększyć produktywność w programowaniu.

Dziękujemy za zapisanie się na kurs. Wkrótce otrzymasz wiadomość email z potwierdzeniem zapisu.

Polub nas na facebooku!

Jeśli podoba Ci się ten blog, polub nas na facebooku! Dzięki temu nie ominą Cię nowe treści!

You have Successfully Subscribed!