Czasami zaczynam już tracić cierpliwość. Jeśli, mój drogi czytelniku, chcesz mieć sklep za 300 zł to nie pisz do mnie, nie czytaj tego artykułu, lecz od razu przejdź do oferty Pawła Paluszkiewicza który robi znakomitą robotę w interesującym Cię progu cenowym. Albo, jak ogarniasz trochę któryś z popularnych CMS-ów, wejdź na Themeforest, kup szablon za kilkadziesiąt dolarów i postaw sobie sklep sam, a resztę pieniędzy wydaj na hosting i domenę.

Wczoraj na bilardzie znajomy opowiedział o tym, jak dostał prośbę o wycenę zrobienia sklepu i trafił mnie szlag. Wycenił robotę na 800 zł… po czym zleceniodawca poinformował, że ktoś tam z lokalnej kafejki internetowej zrobi to za 300 zł… musiałem się napić, bo nie chciało mi się tego komentować. Ale teraz skomentuję, bo nudzi mnie odrzucanie zleceń, za które nie opłaca mi się nawet włączyć komputera. Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie myślą, że my pracujemy za darmo?

skarbonka świnka

Czy da się zrobić sklep internetowy za 300 zł?

Tak, da się, i to na kilka sposobów. Poniżej krótko opiszę, ale najpierw opowiem, skąd mój bulwers. Otóż, osoba, która zaoferowała wykonanie od początku do końca sklepu internetowego za 300 zł zapewniła swojego niedoszłego klienta, że zrobi to od zera, bez wykorzystania żadnych framework-ów czy CMS-ów, a w pakiecie zapewni hosting i domenę. A ja na to wybuchnąłbym śmiechem, gdyby nie fakt, że tacy ludzie psują rynek, przez co nasza branża jest trudniejsza, bo na użeranie się ze źle poinformowanymi klientami traci się mnóstwo cennego czasu.

I zamiast się śmiać, zgrzytam zębami… X-(

Hosting – na linuxpl.com najtańszy pakiet hostingowy jest za 49.20 zł/rok (dane na kwiecień 2015 r.) Nie jest to najtańszy hosting, w internecie można znaleźć tańsze, nawet darmowe, ale mimo iż nie nadaje się do host-owania RoR, korzystam z niego do moich aplikacji na Wordpresie i jestem w tym zakresie zadowolony, dlatego nie widzę powodu dla którego nie miałbym go tu polecić. Darmowe serwery są jak darmowe szablony – dziurawe jak filmy na Polsacie, z brakiem obsługi technicznej, konfiguracją tylko w podstawowym zakresie, albo wszystkim naraz. Dlatego nie polecam darmowego hostingu na postawienie sklepu. W każdym razie, od 300 zł odejmujemy pięćdziesiąt na roczny hosting i zostaje 250 zł. Zakładając, że sklep o którym była mowa jest małym sklepikiem na około czterdzieści produktów, najtańszy hosting powinien wystarczyć, przynajmniej na początek.

Domena – Kupując hosting często dostajemy domenę *.pl za darmo, dlatego nie wliczę kosztów domeny do robocizny.

Do zrobienia mamy tylko sklep internetowy. I 250 zł. do dyspozycji.

Jak zrobić sklep internetowy za 250zł?

Sposób 1 – bez frameworków i CMS-ów

Znaleźć durnia, który się tego podejmie, podpisać z nim wiążącą umowę, w wyniku której po nie wywiązaniu się z terminu ponosi on karę finansową lub grozimy pozwem sądowym i pozbawieniem wolności do lat iluś tam. W tym momencie wspomniany dureń po tygodniu zrozumie, że nie ma szans wywiązać się ze zlecenia nadal zastanawiając się, od czego zacząć i albo zapłaci innej firmie znacznie większe pieniądze za wykonanie tego za niego, albo będzie negocjował zmianę warunków umowy. Jak na ugodę nie pójdziemy, samozwańczy „programista” musi dostarczyć nam gotowy produkt za kwotę, na którą się zadeklarował.

Tylko czy warto? Kto chciałby użerać się lub chodzić po sądach? Poza tym na pozew też trzeba mieć pieniądze, a jeśli zleceniodawca chce mieć sklep za 300 zł, to na sądy też pieniędzy pewnie nie posiada…

Tutaj programista nie zarobi, tylko straci…

Sposób 2 – korzystając z frameworków i CMS-ów

Ktoś wynalazł komputer, więc nie składam własnego, tylko korzystam z gotowca. Czy jest w tym coś złego? Dzięki temu, że korzystamy z pracy wykonanej przez inne osoby technologia posuwa się naprzód, a świat nie stoi w miejscu, wynajdując koło na nowo. Pytanie więc nasuwa się samo: skoro ktoś – i to nie jedna osoba, ale setki współpracujących programistów – wynalazł takie CMS-y jak Joomla czy WordPress, to dlaczego tyle osób woli pisać aplikacje od zera, zamiast z nich korzystać?

CMS – to gotowy system zarządzania treścią. Gotowy panel administratora, system zarządzania użytkownikami, sesją logowania, produktami, artykułami, komentarzami i mnóstwem innych zasobów, które mogą być wykorzystywane w aplikacji. Korzystanie z tych narzędzi ma wiele zalet:

  1. Mnóstwo pracy jest już gotowej, przez co aplikacja końcowa może być wykonana znacznie szybciej i łatwiej.
  2. Wszystkie funkcje są dokładnie przetestowane, przez co mamy gwarancję, że to, co dostarczymy klientowi działa – i nie musimy tracić czasu na testy.
  3. Rozwiązania implementowane w tych programach są tworzone i analizowane przez tysiące zaangażowanych osób. Usuwane są wszelkie błędy i możliwe dziury w bezpieczeństwie, więc klient będzie podwójnie zadowolony.
  4. Oprogramowanie jest aktualizowane – klient może pobrać i zainstalować aktualizację bez ponownego angażowania programisty, a tuszę że jest to pozytywne, skoro płaci mu 250 zł.

Dlaczego więc mówić klientowi, że nie będzie się korzystać z CMS? Toż to totalna głupota! Dla klienta nie jest ważne, jak dojdzie do faktu, że dostanie działającą aplikację. On po prostu chce dostać dobry produkt szybko i tanio. CMS to ułatwia, więc klient powinien być zadowolony – a jak nie, to się o tym nie mówi. CMS-y nie są dla klientów, tylko dla programistów. Klient i tak by dostał podobny produkt końcowy – ale to programista ma ułatwione życie.

Przy użyciu CMS-ów programista musi tak naprawdę przygotować layout – i połączyć go z CMS-em. Ale uwaga – przygotowanie layoutu obejmuje przygotowanie projektu w Photoshopie oraz testy użyteczności. Zawiera pocięcie grafiki na kawałki i napisanie setek linijek kodu definiującego wygląd aplikacji. Trzeba ostylować:

  1. Listę produktów
  2. Stronę główną
  3. Listę pojedynczego produktu
  4. Statyczne strony
  5. Formularze
  6. Koszyk
  7. Proces zamawiania produktu
  8. Stronę profilu klienta
  9. Blog…
  10. … i jeszcze więcej.

Do tego należy dopisać trochę javascriptu, zaimplementować jakieś Slider’y, jakieś filtrowanie produktów itp…. I najważniejsze. Czy ktoś, kto ma to wszystko zaprogramować, jest dobrym projektantem? Dobrym grafikiem? Czy potrafi robić użyteczne rzeczy, takie, by zaoferować swojemu klientowi wysoki współczynnik klikalności na interesujące go elementy, wysoki współczynnik sprzedaży względem odwiedzin?

No cóż, na pewno jest na to znacznie większa szansa niż u kogoś, kto miałby wszystko robić od zera. Ja zajmuję się wyłącznie RoR – znam CSS i JavaScript, szczególnie w skryptach piszę sporo, ale nie jestem w tym ekspertem. Zgłębienie tajników RoR-a i tak wychodzi poza moje możliwości czasowe, a aktualizacje pojawiają się czasem zanim wypróbuję poprzednią wersję. W każdym razie nie zajmuję się grafiką, bo nie mam czasu na zgłębienie setek opcji i skrótów PhotoShopa, ani na naukę o użyteczności interfejsu witryny. Za to płacę grafikowi. Ale to kolejny wydatek… więc 250 zł staje się coraz mniej realne.

W tym wypadku programista będzie na zero. 🙁

Sposób 3 – z gotowym lub prawie gotowym layoutem.

Themeforest operuje bazą ponad 19 tys szablonów pod wszystkie popularne CMS-y oraz szablonów w surowym HTML. Są to projekty witryn przygotowane przez ludzi, którzy tylko tym zajmują się na codzień. Płacąc kilkadziesiąt dolarów za szablon możemy wykorzystać go do aplikacji klienta, instalując go do CMS-a kilkoma kliknięciami. Następnie należy go tylko skonfigurować, być może zmienić kolory i położenie niektórych elementów, niemniej i tak praca staje się o wiele krótsza, a klient otrzymuje jeszcze lepszej jakości produkt, niż gdybyśmy próbowali projektować wszystko sami.

Jest to pierwszy sposób, na którym programista może cokolwiek zarobić przy kwotach, które omawiam w tym artykule. Nadal jednak są to pensje wręcz głodowe, chyba że ktoś bardzo dobrze pozna framework na którym pracuje, zakupi klika szablonów, którymi nauczy się szybko żonglować i wykorzystywać napisany przez siebie wcześniej kod w nowych projektach, bo powtarzam – na rynku małych stron czy sklepów internetowych dla klienta liczy się efekt. A w jaki sposób programista wykorzysta swoją wiedzę i możliwości, by ten efekt osiągnąć, to już go nie interesuje.

Teraz niespodzianka. Żeby programista mógł sobie naliczyć 15 zł / godzinę, to przy kwocie 250 zł za zlecenie musiałby skończyć zlecenie w 16 godzin. Jedynie ostatni sposób to umożliwia – z gotowymi szablonami lub własnymi, napisanymi wcześniej. Niemniej który programista chce zarabiać 15 zł za godzinę pracy? Pomijając uczniów i studentów tylko taki, który nic nie potrafi.

Do postawienia sklepu należy doliczyć uwagi/poprawki klienta, integrację z mediami społecznościowymi, optymalizację pod wyszukiwarkę, przygotowanie instrukcji obsługi portalu dla klienta, a w dobie internetu mobilnego także zapewnić poprawne wyświetlanie na różnych urządzeniach, dobrać czcionki, dodać do serwisu przykładowe dane by zaprezentować klientowi, et cetera…

W tym momencie chwila nieuwagi sprawia, że programista pracuje za damo.

Dlatego proszę Cię mój drogi czytelniku, jeśli chcesz mieć sklep za 300 zł, to postaw go sobie sam, a ludziom, którzy uczyli się latami by nauczyć się programować pozwól się zająć zleceniami wartymi tego, by włączyć komputer. Albo będziesz musiał się pogodzić z faktem, że jakość Twojego sklepu będzie antyreklamą twojej firmy.

Pin It on Pinterest

Share This
Sekrety Produktywności

Sekrety Produktywności

DARMOWE szkolenie mailingowe! 10 porad jak zwiększyć produktywność w programowaniu.

Dziękujemy za zapisanie się na kurs. Wkrótce otrzymasz wiadomość email z potwierdzeniem zapisu.

FreshMail.pl